sobota, 14 lipca 2018

Okiełznać historię, czyli plan wydarzeń

Być może myślisz, że najlepiej pisać na spontana wtedy, kiedy nachodzi Cię wena. A co jeśli spróbuję zachęcić Cię do zaplanowania fabuły?


Nie mam zamiaru wmawiać, iż pisanie na spontana to jakaś gorsza forma czy złe podejście, więc mam nadzieję, że nikt tego tak nie odbierze. Jeśli tworzysz jakąś długą i zawiłą powieść z dodatkiem zagadek czy niezwykle istotnych szczegółów i potrafisz się w tym wszystkim połapać, nie robiąc nigdzie wielkiej gafy, to masz duży plus. 
Ja osobiście jestem za tworzeniem planu wydarzeń i chętnie bym do tego zachęcała innych. Może to być nawet krótka wersja, gdzie wystarczą nam jedynie zdania, aby wiedzieć, co mamy zawrzeć w fabule czy w danym rozdziale. Wtedy nie pogubimy wątków i zawsze lepiej wiedzieć, co nas czeka w dalszych częściach. Mamy cały obraz na powieść/opowiadanie i zawsze możemy coś poprawić, usunąć, dodać. Widzimy, czy wszystkie wątki zostaną zakończone, czy nic logicznie nam się nie gryzie. Większym wyzwaniem może być już bardziej szczegółowe opisywanie wątków i prowadzenie planu wydarzeń. Jeśli piszesz bardziej skomplikowaną historię, jestem niemal pewna, że przyda Ci się takie dogłębne prowadzenie rozpiski. Nie chodzi mi już tylko o samo rozbudowanie tych krótkich zdań z planu wydarzeń, ale o znaczne zadbanie szczegółów. Zwłaszcza pracując nad fantastyką czy kryminałem, to może się przydać, ułatwi pracę i dzięki temu nie zapomnisz o istotnych sprawach. Samo rozpisanie, co ma się dziać, prawdopodobnie będzie za mało, tak więc można założyć sobie specjalny zeszycik, w którym zaczniemy spisywać od bohaterów, ich dat urodzenia, rodziców, hobby, wad, zalet, po wypisanie sobie, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Dlaczego np. tak działa alternatywny świat, jakie są jego zasady. Wypisać wszystkie stwory, ich charakterystykę, opis wyglądu, zachowanie, czym się żywi itp. Mamy schemat, mamy stworzony świat, a to całe planowanie, jeśli tylko będziemy się tego konsekwentnie trzymać, czytelnik dostrzeże w tekście i z całą pewnością doceni. Osobiście uważam, że lepiej wygląda coś, gdzie autor naprawdę się postarał o zachowanie i trzymanie się swojej rozpiski, swojego planu, aniżeli osoba, która idzie na spontana i np. prowadzi jeden wątek, wprowadza drugi i całkowicie zapomina o tym pierwszym. Lub kiedy nagina rzeczywistość, gdy tylko mu pasuje i ten przykładowy stwór zaczyna mieć jeszcze więcej funkcji bądź przybiera inny wygląd, niż na początku. Czytelnik przez takie bałaganiarstwo autora gubi się w czyjejś twórczości, a jak nie wie, co się dzieje, dlaczego nagle nastąpiły jakieś zmiany, to czuje niesmak i może nie chcieć poznawać dalsze losy bohaterów.
Kiedyś sama szłam na spontana i ani trochę nie potrafiłam ułożyć tego planu, ani tym bardziej się go trzymać. To była dla mnie czarna magia. Czułam się uwięziona w tym zakresie i myślałam też, że to bardzo ograniczy moją wyobraźnię, moją pomysłowość. Jednak co z tego, jak przez prawie 10 lat nie potrafiłam ukończyć jednej historii, bo wiecznie mi w niej coś nie pasowało. Zaczynałam od początku, myśląc, że tym razem będzie inaczej, lepiej, ale po czasie dochodziłam do tych samych konkluzji. Tak więc w końcu postanowiłam wypróbować ten plan. I wiecie co? Udało się. Co najlepsze w porę się zorientowałam, że kolejne wątki, które wcześniej uważałam za niesamowity strzał w dziesiątkę, okazały się nielogiczne, tandetne i do kosza. To daje nam zaplanowanie historii. Możliwość spojrzenia na całość i zastanowienia się, czy aby na pewno nasze pomysły trzymają się logiki, czy o niczym nie zapomnieliśmy, czy to ma sens i jest ciekawe. Być może wiele z Was, pisząc na spontana, w pewnym momencie zaczyna rozmyślać, czy Wasza historia jest ciekawa, czy wszystko ze sobą współgra. Plan wydarzeń daje nam możliwość właśnie uniknięcia sporej części błędów logicznych! Zawsze lepiej wszystko sobie rozpisać, zostawić to na parę dni. Niech poleży, odpocznie. Niech i Twoja głowa się odświeży, wyrzuć wszelkie myśli o swoim opku. Potem na spokojnie przysiądź do tego planu. Przeczytaj. Sam będziesz w stanie ocenić i wyłapać, co tam nie gra. A lepiej jest popracować nad samym planem, aniżeli nad już napisanym rozdziałem. Uwierz mi, że więcej jest roboty z gotowym tekstem niż z krótkimi zdaniami. 
Coraz częściej widzę osoby, które zaczynają spekulować nad tym, czy ich twórczość ma jakikolwiek sens i czy jest to w miarę ciekawe. Cóż... jeśli ktoś pisze, poważniej podchodząc do tematu, wiedząc, że to nie jest taka prosta sprawa, jak by się chciało, aby była, nie będzie szybko porywał się z motyką na słońce. Ja wiem, że czas goni, chcemy szybko zacząć coś publikować, zdobyć te wyświetlenia, czytelników i zaistnieć w środowisku pisarzy-amatorów. To z pewnością kuszące perspektywy, jednakże nie sztuką jest napisać byle co. Chociaż... jakby się tak zastanowić, to na pewnym portalu dla pisarzy przeważnie górują dość interesujące twory. If you know what I mean. Domyślam się jednak, że zależy Wam na dobrej opinii, tak więc powiem tyle, że nie warto się czasem śpieszyć. Nie tworzyć czegoś na gwałt, na już, bo pan w kolejce czeka i już wzdycha, że za długo, że musi wracać, bo ma jeszcze tyle pilnych spraw do załatwienia. Owszem, warto publikować, zbierać doświadczenie, poznać tę styczność z czytelnikami, stanąć twarzą w twarz z krytyką, ale nie warto lecieć na łeb, na szyję. 
Gdy stworzymy plan i wrócimy do niego po kilku dniach, przyjrzyjmy mu się dobrze. Dogłębnie zastanówmy, czy wszystko na pewno jest na właściwym miejscu. W razie czego nanieśmy poprawki, nim jeszcze przystąpimy do pisania. Warto też sobie zdać sprawę, że nawet mają tysiąc pomysłów na sekundę, nie wszystkie będą odpowiadać do naszej twórczości. Z niektórych trzeba będzie zrezygnować. Może z bólem serca, ale jeśli przesadzimy z poruszanymi problemami, potem prawdopodobieństwo tego, iż zaczniemy się gubić we własnym świecie jest dość wysokie. Wiele z Was zapewne powie, że macie głowę pełną pomysłów, ale naprawdę nie wszystko trzeba wkładać do jednej powieści/opowiadania, bo możecie na tym bardzo źle wyjść.

A Wy jak sobie radzicie z pisaniem? Na spontana, a może najpierw plan wydarzeń?