czwartek, 8 czerwca 2017

Research? Google? Po co?!

A no po to mój drogi przyjacielu, abyś w swojej twórczości zrobił, jak najmniej błędów. Nic tak nie boli (metaforycznie), jak lekcje języka polskiego w amerykańskiej szkole czy nie sprawdzenie występujących imion oraz nazwisk w danym kraju. Czy nie sprawdzenie jakiegoś kodeksu prawnego bądź nieznajomość kultury z danego państwa. To boli, bardzo boli, jak czyta się pewne banialuki i takie kwiatki, że ma się ochotę trzasnąć i tu nie wiadomo kogo - siebie, za to, że nie idzie tego odczytać, czy autora za jego nieznajomość, a raczej jego brak rozeznania w temacie. Jeśli myślicie, że skoro wy nie wiecie o tym, nie macie zamiaru szukać informacji na dany temat, to nikt nie będzie dociekał, bo czytelnik jest głupi. Łyknie wszystko, co mu podstawicie, bo taką mieliście wizję, tak ma być, to wasza twórczość, koniec, kropka i basta! No więc... mylisz się słońce ty nie moje. Nie wszyscy są idiotami, debilami, a ich wiedza mieści się w łyżeczce od herbaty (tak, zapożyczyłam tekst od Hermiony, trochę przerobiony, ale pasuje!). Trzy razy nie, dziękuję. Bye bye!

Czy naprawdę tak ciężko usiąść przed komputerem i zaznajomić się z wiedzą, jaką oferuje Wujek Google? Może zajmie to trochę więcej czasu, ale za to Twój opek nie będzie miał rażących błędów i stanie się bardziej rzeczywisty, oparty na faktach, a nie Twoich dziwactwach. To, że Ty chcesz, aby tak było, nie zawsze pasuje do świata jaki przedstawisz. Oczywiście nie mówię tu o wymyślaniu jakiegoś nowego uniwersum, gdzie stajesz się Bogiem we własnym fantasy i budujesz świat od fundamentów. Wiecie przecież, o co mi chodzi. Pamiętaj, że na tej Ziemi jest wiele, wiele ludzi, którzy mogą mieć obszerną wiedzę, albo znajdą się tacy, którzy mają ogromną wiedzę na dany temat, na który akurat Ty piszesz. A okazuje się, że widać po Twoich tekstach drogi autorze, że jesteś żółtodziób w szeregach wojska i nie masz pojęcia nawet, jak trzymać karabin, aby się bronić. Tym samym przypadkowo strzelasz sobie w stopę. Tego chcesz? Bólu, cierpienia, krwi i wstydu oraz traktowania Ciebie, jak osobę z niższej półki? Chyba nie, prawda? 

Ja na przykład uważam, że mam dość sporą wiedzę (a przynajmniej podstawową) na temat Dalekiego Wschodu (Korea, Japonia, Chiny). Siedzę w tym wiele lat, ale wciąż uważam, że jest wiele rzeczy, o których nie mam pojęcia, bo bym musiała długo pomieszkać w którymś kraju. Jednakże wiem na tyle, aby np. odróżnić język koreański od chińskiego czy japońskiego (po mowie i piśmie), a nawet chyba tajski bym odróżniła, a się nim nie interesuje! Potrafię również rozróżnić Azjatów, więc dając zdjęcie kilku różnych, mówiąc, że to ten sam, bo oni wszyscy wyglądają tak samo, to Cię pier*****wsza upomnę. Masz to jak w banku. Nie mówiąc już, że ostatnio trafiłam na zdjęcie chłopaka rasy białej, a ktoś zrobił z niego Japończyka... Dziesięć razy nie, dziękuję. Bye bye. Sayonara! 

Naprawdę nie łudźcie się, że wszyscy są tępi, jak noże do smarowania masła i przymkną oko na waszą niewiedzę. Ja na przykład nie potrafię przejść obojętnie, jeśli widzę, że ktoś pisze o czymś i nie ma zielonego pojęcia na dany temat, a ja wiem o tym i to sporo i jestem pewna swoich racji. Wtedy robię stop, wsteczny i hamulec ręczny! No i wlepiam mandacik. Co zrobi autor z taką uwagę, to już nie moja sprawa. Albo podejdzie do tego normalnie, dojrzale i przyjszy się temu, ewentualnie poprawi, albo zachowa jak dziecko, usunie komentarz, pohejtuje a na koniec usunie bloga. Mówi się trudno i się jedzie dalej. I drogi autorze, mój apel do Ciebie - nie obrażaj się, gdy ktoś zwrócił Tobie uwagę na Twoją niewiedzę, brak logiki w tekście czy błędy. Czy to coś naprawdę złego? Dopóki nie hejtuje, wszystko jest w porządku. To ma Ciebie kształtować, a nie zniechęcać do pracy. Chyba lepiej mieć olej w głowie niż próżnię, prawda? 

Tak więc moi drodzy. Szukajcie informacji, sprawdzajcie z dobrych źródeł, nawet z kilku stron, bo nie zawsze jedna może dawać prawdziwe treści. Małe, drobne niedopatrzenia są jeszcze wybaczalne, bo człowiek nie robot, pomylić się może, ale jeśli tworzy takie kwiatki, że głowa mała no to wybacz... W żadnej szkole za granicą język polski nie jest przedmiotem podstawowym. Złotówki są walutą tylko w Polsce, a system nauczania w każdym kraju jest zupełnie inny. Sprawdź najpierw, a nie sugeruj się, że skoro u nas tak jest, to wszędzie musi być tak samo. Nie, jest zupełnie inaczej.

Wujek Google nie gryzie, więc do dzieła!

A wy z jakimi absurdami się spotkaliście? A może sami strzeliliście sobie nieświadomie w stopę?

poniedziałek, 22 maja 2017

"Do której klasy chodzisz?"

Wierzę, że nie tylko ja wyglądam na młodszą niż w rzeczywistości jestem. Wiele kobietek może ubolewać nad tym, bo chciałyby w końcu, aby nie brano je za nastolatki czy dzieci, tylko za dorosłe kobiety. Cóż... niestety wiem, jak to jest. Zaraz ktoś może powiedzieć, że można zmienić to. Odpowiednia fryzura, makijaż czy ubiór od razu mogą cię postarzeć. A ja powiem - poniekąd bzdura! Jeśli ktoś ma bardziej delikatniejsze rysy twarzy, bardziej tak zwane baby face to nic tego nie zmieni. Tzn... niby może, ale trzeba się ciągle starać się postarzać.

Czy warto?

NIE!!! Drogie kobitki. Naprawdę nie warto nawalać sobie masę makijażu, czesać się na wiele sposobów czy ubierać niewygodne bądź nie pasujące do nas ubraniach, w których byśmy źle się czuły. Nie róbcie tego sobie, bo jak nie czujecie się dobrze z tym, jak wyglądacie to nic wam nie pomoże. Poza tym, na siłę też robienie z siebie dorosłej z baby face wcale nie wygląda moim zdaniem korzystnie. Na pewnym forum przeczytałam pewną wypowiedź kobietki (nie pamiętam treści w słowo w słowo), ale wtedy człowiek wygląda, jakby 14-latka na siłę próbowała wyglądać na 23, gdy to ewidentnie się nie udaje i wygląda śmiesznie. Wiem, że ciężko jest być dorosłą, gdy nikt albo niekiedy nie traktują cię poważnie, uważają cię za dziecko i pytają, do której klasy chodzisz. Jednak hej, lepiej wyglądać młodo niż staro, prawda? Będziesz dłużej młoda. Spójrz na osoby, które w młodości (jako nastolatki) próbowały się postarzać na siłę, a czy teraz wyglądają lepiej? Młodo i świeżo? Znam pewną koleżankę, która w gimnazjum zaczęła się bardzo mocno malować. Bardzo, bardzo mocno if you know what I mean. Jest w moim wieku, a gdy widzę jej zdjęcia to bym dała jej już około 30-parę lat, bo starała się dorosnąć, że zniszczyła cerę. No i choć wygląda na dorosłą kobietę, to jednak czy wygląda lepiej, gdy zamiast odpowiedniego wieku, można dać jej nawet 10 lat więcej?

Kobietki, nie starajcie się postarzeć. Lepiej pokochać i zaakceptować siebie taką, jaką jesteś i podobać się samemu sobie. To jest najważniejsze. Jak czujesz się dobrze we własnej skórze, jesteś pewniejsza siebie, jeśli jesteś pewniejsza siebie dostajesz punkty za dojrzałość, co idzie w zmianę postrzegania ciebie. Nie zmieniaj się na siłę, bo ludzie tak mówią, bo cię odbierają za młodszą niż jesteś. No i co z tego? Ludzie zawsze krytykują i oceniają po pozorach, które potrafią być mylne. Jeśli się pomylą, co do waszego wieku to zrobi im się głupio albo zaraz będą chwalić, że tak młodo wyglądacie. A jak zadbacie o skórę w przyszłości również będziecie świetnie, świeżo i młodo wyglądać, gdy wasze rówieśniczki czy młodsze będą próbowały się odmłodzić.

Chyba lepiej się czuć dobrze ze sobą niż ciągle próbować być kimś innym, tylko ze względu na jakichś obcych ludzi. Co cię obchodzą inni? Nie musisz się im podobać, masz się sobie podobać. Masz pokochać SIEBIE nie ich. Ludzie są, a później ich nie ma. Zapomnij o wszystkich głupich komentarzach na temat swojego młodego wyglądu, miej to w dupie, podnieść głowę, wypnij cycki i z dumą idź do przodu! Nic tak nie wygląda lepiej, jak pewność siebie (ale nie zarozumiałość). 

I na koniec powiem, że możesz ubierać się, w co chcesz! Sportowe koszulki? A czemu nie? Jak wygodnie i dobrze się czujesz, to czemu masz nie nosić? Bo co? Bo ludzie wezmą cię za młodszą? Nawet zakładając babciną spódnicę za kolana i żakiet mogą wziąć cię za dzieciaka, co wraca z egzaminu. A czy czułabyś się dobrze w ciągłe przebieranki i wieczne próby udowadniania, że jesteś starsza niż wyglądasz? A pff, przestań. Nie przejmuj się, rób swoje! Życie ma się jedno, tak jak i ciało. Lepiej wyglądać młodo niż starzej, jak na swój wiek. ;D

Głowa do góry i fighting! Nie popadnijcie w paranoję. Jak ktoś się do was doczepi to jest jego problem i to z nim jest coś nie tak, a nie z wami i waszym wyglądem, bo takie macie geny. Nic na to nie poradzicie, że otrzymałyście dar od losu. Tylko korzystać! :)

Na koniec serdecznie zapraszam na mojego instagrama (to ta kolorowa ikonka po środku w kolumnie bocznej), gdzie zacznę wstawiać motywujące rzeczy.

piątek, 19 maja 2017

Odejść czy zostać wśród egoistów?

Blogosfera umiera śmiercią naturalną. To fakt i każdy kto siedzi trochę dłużej w tym świecie widzi to. Coraz więcej ludzi znika, głównie tych fajnych, ciekawych i przyjaznych. Może i dlatego zastanawiam się znacznie częściej ostatnimi czasy, czy nie lepiej by było po prostu odejść. Patrząc na ludzi-egoistów to naprawdę odechciewa się tutaj już cokolwiek publikować. Nie ma już tej przyjaznej atmosfery, ludzie mimo sprzeczności chcą tylko i wyłącznie zainteresowania ich osobą. Mniej dawania, dużo oczekiwania. Z drugiej strony tak sobie myślę, że szkoda by mi było zostawiać to wszystko, na co (wbrew pozorom) ciężko pracowałam. Prawie dwa i pół roku na jednym blogu, który jest moim oczkiem w głowie tak po prostu zaprzepaścić to jednak robi się smutno. Chociaż osobiście widzę, jak wszystko upada. I choć nabrałam ogromnych chęci na pisanie i blogowanie to jednak wracając do blogowej rzeczywistości, czasem już dostaje wkurwa przez pewne sprawy. Nie będę się rozwodzić, bo to nie jest istotne. 

Nie wiem, co chce przekazać tym postem. Po prostu musiałam go napisać. Również chciałabym powiedzieć wam, byście pamiętali, że nie jesteście pępkami świata. Nie dla wszystkich, a trochę skromności oraz pomyślenia o drugiej osobie nie zaszkodzi. Mniej egoizmu, trochę więcej kultury i przestania myślenia tylko o sobie, jak o kimś najważniejszym dla każdego. Mam wrażenie, że ludzie to widzą tylko czubek własnego nosa, a resztę mają w dupie do czasu, gdy czegoś nie oczekują od drugiej osoby. 

Również robi mi się trochę smutno, ale też i irytuje mnie to, gdy wszyscy uciekają nawet od czytania, gdy sami nic już nie publikują. A co najważniejsze, sami twierdzili dość często, że lubią pozostawać i będą czytać mimo wszystko, ale rzeczywistość jest inna. Nie lubię tego. Ja rozumiem, że są sprawy ważne i ważniejsze. Człowiek również potrzebuje odpoczynku, skupienia na sobie i swoich pasjach, ale szkoda, by wiele ludzi rzucało słowa na wiatr.

Zostać czy odejść? Oto jest pytanie...