piątek, 14 kwietnia 2017

Kicaj zajączku

Witajcie żabki!

Na początku chciałabym życzyć wam wesołych, spokojnych i pogodnych świąt oraz mokrego śmingusa-dyngusa. Tak dawno nie składałam życzeń na Wielkanoc, że nie wiem co się mówi. Ale wiecie, że życze wam jak najlepiej.

A teraz urzedzam, ze pisze z komorki i zmienilam klawiature bez polskich znakow, bo nie szlo na niej za dlugo pisac.
Tak dawno nic nie dodawalam, tak malo udzielam sie w blogosferze, ze chyba wieki temu tu bylam. Tak, poniekad mi tego brakuje, ale z drugiej strony jak tak patrze i widze, ze nic ciekawego sie nie dzieje, wszystko stoi i umiera to jednak ma sie mniejszy zapal do powrotu. Kiedys, jeszcze moze pod koniec 2016 bylo troche lepiej. Teraz to lekka tragedia, ale oby przeszlo. Postanowilam napisac pare slow. Raz, bo swieta, a dwa, ze brakowalo mi tworzenia postow. Niestety dopiero teraz mam dluzsza wolna chwile, by moc cos tam naskrobac. Na razie zyje na walizkach, stad brak czasu ani nawet mozliwosci by posiedziec na necie. Moj komputer gdzies tam jest w kartonie i czeka na mnie z utesknieniem tak jak i ja czekam na niego. Jak sie bede z nim witac to sie chyba wzrusze. Obiecuje lzy. ;D Mimo iz moge w komorce posprawdzac, co tam sie dzieje to jednak nie ma takiej dobrej pracy, jak na kompie. Nie mowiac juz o pisaniu opka. Jeny, jak mi tego juz brakuje... Moze ktos zaraz powie, ze moge przeciez popisac na komorce czy w zeszycie. Moze i tak, ale nie lubie pisac opkow takimi metodami. Ja wole usiasc wygodnie i postukac w klawiature. Lubie slyszec ten dzwiek stukania w klawiature, lubie jak moje palce szybko i smialo po niej smigaja, ze slowa same powstaja. Jeszcze wyjdzie, ze zakochalam sie w klawiaturze. XD cii, moze troche.

Nawet juztak spragniona wygramolilam tablet i na tej okropnej klawiaturze QWERTY napisalam jakis tam poczatek do mojego nowego opka, ale jednak szybko zrezygnowalam, bo czas gonil, bo to nie to samo, co siedzenie samemj w pokoju, to uczucie samotnosci, spokoju i sluchania samemu radia badz swojej ulubionej nastrojowej muzyki. Dlatego nic wielkiego nie powstalo. Polowa polowy strony ledwo. Ale i tak by nic z tego nie wyszlo, bo najpierw musze posiedziec nad fabula tego opka.

I tutaj moge sie troche porozwodzic. Nie wiem, czy wy tez tak macie, ale ja patrzac wstecz na to, jak zaczynalam przygode z pisaniem (na blogu) i na to, do czego teraz doszlam to ja osobiscie widze roznice. Moze juz nie chodzi o sam styl pisania, a o swiadomosc tego, czego czlowiek sie nauczyl, jakie doswiadczenie zdobyl, co odkryl, ile wad dostrzegl, jakie bledy popelnil. I to jest piekne, ze nawet jesli nie widzimy roznicy miedzy dniem wczorajszym a dzisiejszym czy nie dostrzezemy tego jutro, to za kilkanascie dni a moze i miesiecy zobaczymy. I to jest piekne!

[W tym momencie caly poprzedni tekst, ktorego bylo juz sporo poszedl sobie w sina dal z zajaczkiem i musze pisac od nowa :))))] tym samym zgubilam watek]

W takim razie, jesli po czasie widzimy bledy w naszym opku to czy powinnismy go poprawic? Czemu nie? Dlaczego nie doskonalic swojego dziela? Ale warto uwazac by to nie zamienilo sie w obsesje. Bysmy nie dazyli to doskonalosci, ktorej nie ma i nigdy nie bedzie! Bo nieidealne (razem czy oddzielnie?) jest piekne i ciekawsze. Poza tym w zadnej dziedzinie zycia nie ma nic idealnego. Ile ludzi tyle gustow i guscikow. Nie popadajmy w skrajnosc. Idzmy dalej, by nasze nastepne tworczosci byly lepsze. Tam bedziemy uwazac, tam bedziemy wystrzegac sie bledow, ktore wczesniej popelnilismy. Zycie to ciagla nauka, tak tez jest w pisaniu. Uczymy sie w raz z kazdym kolejny napisanym slowem. I to jest piekne, to jest wspaniale. Gdy spojrzysz wstecz, tam gdzie zaczynalas a to, gdzie jestes teraz zobacz ile drogi przeszlas. Nie patrz na to, ile przed toba, ze za duzo, ze nigdy nie dojdziesz tam. Pracuj wytrwale, a bedzie ci dane. Czy jakos tak.

Teraz myslac o nowym opku, nie popelnie bledow, jakie zrobilam w Lotosie. Wiem, czego mi tam brakuje, czego mimo wszystko nie dopracowalam. Zycie to ciagla nauka. Wazne tez, aby wyciagac z bledow wnioski. I nie dac sie zwariowac. ;D

Tak ladnie w usunietym juz tekscie przeszlam to kolejnego tematu, a tu jakos kurde nie idzie. A chcialam jeszcze napisac o tym, by nie gubic wlasnego stylu pisania, bo to nasza wizytowka, to nasze ja, nasze odzwierciedlenie. Nawet jesli znajdzie sie taka pierdola, co krzyknie, ze piszesz beznadziejnie, ze to nie pasuje do opka, do tego stylu i klimatu, to wiesz co? Miej wywalone, a tamta osoba niech spierdala i czyta co innego. Tak nawiazuje do tego, bo myslac o moim nowym opku zastanawialam sie czy powinnam dac cenzure, czy pozwolic sobie na wulgaryzmy (i nie, nie chodzi tu tylko o przeklenstwa). Mam dwa opki, ktore sa grzeczne, ladne z cenzurka. Sama jakos wolalam i poniekad dalej wole, jak liczba przeklenstw jest odpowiednia do sytuacji w jakiej znajduje sie bohater czy padaja odpowiednie...slowa/opisy. Myslalam, jakby to bylo, gdybym jeden opek napisala bardziej wulgarny. Czy by sie przyjal, czy bym miala duzo uwag, bo zaraz beda ludzie krzyczec, ze tak niesmacznie jest pisac o tym, ze to jest bez sensu. Ale po dluzszym mysleniu i poniekad z pomoca przyjaciolki doszlam do wniosku... A pierdolic to! Pierdolic innych! Pisze kurwa przede wszystkim dla siebie! To ja mam miec glowna frajde z pisania i tworzenia tego, czego JA chce, a nie pisanie i obawiac sie, jak to sie przyjmie. Miec w dupie osoby wrazliwe (nic do nich nie mam, szanuje wybor opkow grzecznych, wiec spokojnie). Chce pisac o ttm, co innych skrzywi, to bede pisac! To jest moj styl! To kolejna droga do rozwijania swoich umiejetnosci! To droga do bycia moze bardziej elastycznym i sprawdzeniu sie w innym wydaniu. Wyjdzie to wyjdzie. Super. Nie wyjdzie? A czy ktos mnie za to zabije? Nie dostane za to premii? Ha, zeby jeszcze ktos mi za to placil. Pisze glownie dla siebie, bo to moja przyjemnosc i bede pisac, jak chce i o czym chce. Spodoba sie? Bedzie fantastycznie! Nie? No trudno. Kazdy ma swoj gust.

Chce krwi? Bedzie krew! Chce flaki? Beda flaki! Chce rozowego jednorozca? Bedzie rozowy jednorozec! Kto mi zabroni? To moja wyobraznia! To moj swiat przelany na "papier". I tak kurwa bedzie, jak ja chce! No i pieknie, prawda? :)

Tak o to koncze swoj dlugi wywod, swoje narzekanie blah blah blah. Glownie dlatego, ze mi zaraz bateria padnie T.T nie moge sie doczekac by wrocic do blogosfery, do swojego komputerka, wlaczyc worda i pisac! *-* Ah, to bedzie piekne! Mialam jeszcze cos napisac, ale zapomnialam.

Trzymajcie sie cieplo! I jeszcze raz wesolych swiat zabki! :)

poniedziałek, 6 marca 2017

Deszczowy Poniedziałek

Ledwo przetarłaś oczy, a już słyszysz, że na zewnątrz pada deszcz, co wcale nie poprawia wizji dobrego poniedziałku. Ciężko zwlec się z łóżka po ostatnim budziku, który mówi, że nie możesz sobie pozwolić nawet na kolejne pięć minut drzemki. Trzeba wstać i pożegnać sen oraz wciąż cieplutkie łóżeczko z kołderką i tą milusią, mięciusią poduszkę, na której tak chętnie byś znów położyła głowę. No ale cóż... Nowy weekend się zaczyna. Nie ma wyjścia, jak wziąć nogi w troki i ruszyć do codziennej rutyny. Czujesz się, jak zaprogramowany robot, który każdego dnia robi dokładnie to samo, zawsze o tej samej porze. Ale cóż... takie życie, prawda?

piątek, 3 marca 2017

Recenzja: xXx: Reaktywacja

reżyseria: D.J. Caruso
scenariusz: F. Scott Frazier
gatunek: Akcja
produkcja: USA
premiera: 24 lutego 2017 (Polska) 5 stycznia 2017 (świat)

Fabuła: 7/10